Trochę słońca, gdy za oknem śnieg

Od naszego powrotu z urlopu we dwoje minęło kilka dni, ale dopiero dzisiaj śnieg prószący od rana, zmusił mnie by przejrzeć zdjęcia, które tam zrobiliśmy. Nie ma na nich naszych córek, niewiele jest też nas, ale za to uwieczniliśmy kilka widoków, które na długo pozostaną w naszej pamięci. Wyjazd był strzałem w 10, mimo wielu wątpliwości, rozterek i tęsknoty (typowych dla Rodziców, którzy zostawiają dwójkę swoich pociech pod opieką Dziadków). Drugi raz w tym roku odwiedziliśmy ten sam rejon świata (pierwsza wyprawa była z dziećmi w kwietniu), ale tylko tym razem wracaliśmy do domu jak na skrzydłach (dosłownie i w przenośni), nie żałując, że zostawiamy za sobą błogi czas i piękną pogodę. Planujemy w marcu znów powrócić tam w czwórkę, nasza wyprawa była w pewnym sensie zwiadem (zastanawialiśmy się czy Lanzarote będzie dobrym wyborem na wakacje z niespełna dwuletnią Anią - po tej wyprawie mamy jednak mieszane odczucia).
Chciałam spisać nasze wspomnienia, ale będąc jeszcze w ciepłym klimacie, rozchorowałam się okrutnie:))) (chusteczki to mój najlepszy przyjaciel w ostatnich dniach). Mam jednak nadzieję, że niedługo uda mi się dodać tu parę słów (i zdjęć).

El Golfo



Mirador del Rio
(widok z trasy, po lewej stronie od wejścia na taras widokowy)


(widoki z dolnego tarasu)

(widok z górnego tarasu)


(zdjęcia wnętrza)


(widok na drogę wyjazdową)

Famara

Yaiza


Tahiche (Casa de Cesar Manrique)

Haria (Case Museo de Cesar Manrique)

Zdjęcia mojego autorstwa (większość robiona obiektywem Fish-eye - stąd zakrzywienia), poza tymi, na których jestem ja (w obiektywie mojego męża:).

Udostępnij post:

0 komentarze:

Prześlij komentarz

Dziękuję za pozostawiony ślad!

Copyright 2014 Gęsiego.
Designed by OddThemes