Makro

Już kiedyś pisałam, że jestem raptusem/niecierpliwcem/kobietą kąpaną w gorącej wodzie (a może nawet w takiej urodzoną?:)/niepotrzebne skreślić i po raz kolejny rzuciłam się z kopytami do przodu zamiast wstrzymać oddech, pomyśleć, zaplanować i dopiero potem wykonać. Zawsze chciałam spróbować zdjęć makro, ale nie miałam odpowiedniego sprzętu. Zamiast tego czasem fotografowałam kwiatki, głównie z standardowy sposób, ale na moje potrzeby całkowicie wystarczający. Zupełnie przypadkowo natrafiłam na Allegro na tani "zestaw" do makro, z manualnym obiektywem Helios. Bez wahania kliknęłam Kup teraz i czekałam na wiosnę. A jak się w końcu pojawiła, to długo zbierałam się na spacer (parę razy miałam w planach pobudkę o 5 i wyjście na łąkę, ale kogo ja będę oszukiwać? Za bardzo lubię spać:). Zamiast wybrać odpowiednią ku temu pogodę poszłam jak zwykle na żywioł. Co w makrofotografii nie jest wskazane, gdyż pogoda, którą wybrałam (porywisty wiatr) nie sprzyja jej w ogóle: jest trudno zrobić ostre zdjęcie. Ale na to też jest odpowiednie powiedzenie: pierwsze śliwki-robaczywki. Następnego dnia po tym spacerze spróbowałam sił w domu (też oczywiście wybierając niezbyt sprzyjające warunki oświetleniowe).
Efekty moich prób poniżej. Jak każdy prezentujący w sieci swoje zdjęcia, starałam się wybrać jak najlepsze, ale nie można się spodziewać cudów. Wklejam takie, które w miarę mi się podobają i nadają się do udokumentowania moich postępów. Kto wie? Może za jakiś czas zrobię zdjęcia zapierające dech w piersiach i będę się uśmiechała z sentymentem na widok poniższych. A może nie zrobię już żadnych, bo nie będzie postępów i szybko się zniechęcę?




A tutaj próby nr 2 (najpierw "backstage"). W warunkach domowych trochę łatwiej było sterować ostrością, choć i tak nie jestem z niej zadowolona (chyba muszę się trochę oswoić z korzystaniem z manualnego obiektywu). Nie potrafiłam niestety ustawić dobrze aparatu na statywie do tego rodzaju fotografii, więc wszystkie zdjęcia są "z ręki".






PS. U mnie makro to tylko rośliny. Boję się owadów:))) Próbowałam pszczole zrobić zdjęcie, ale odległość, którą muszę trzymać, jest zbyt mała i jak tylko się ruszyła odskakiwałam jak oparzona. Lepiej więc dla mnie, owadów i sprzętu bym poprzestała na roślinkach i martwej naturze.

Udostępnij post:

2 komentarze:

Dziękuję za pozostawiony ślad!

Copyright 2014 Gęsiego.
Designed by OddThemes