Fotografia tradycyjna

Będąc w odwiedzinach u Rodziców wpadłam na pomysł, że pożyczę od Taty jego stary aparat (Zenith z obiektywem Helios). Mój Tatuś kiedyś robił sporo zdjęć, sam wywoływał (nawet kolorowe!) i mam wiele wspaniałych wspomnień z tamtego okresu.
Jestem typem, który najpierw działa, nawet po omacku, a dopiero później czyta co i jak należy zrobić. Jak na coś się zdecyduję to działam nawet w niekorzystnych warunkach. Mimo prawie 100% ryzyka niepowodzenia. Ale po prostu muszę!
Szybko zamówiłam więc film i w pierwszy wolny weekend zabrałam się za jego wypstrykanie. Dosłownie. Z fotografią nie miało to zbyt wiele wspólnego, więc tak - wypstrykałam. Musiałam już, cały, w ponury dzień, bez oświetlenia, bez przygotowania. Najważniejsze było by pierwszego dnia roboczego oddać film do wywołania.
Tak jak się można było spodziewać zdjęcia są tragiczne pod względem technicznym. Parę przypadło mi do gustu (ehhh... te Marysine uśmiechy!), a jedno "ku pamięci" prezentuję poniżej (odbitka na żywo nie jest aż tak nieostra, jest delikatnie nieostra, przy skanowaniu zdjęcie sporo straciło).


Wywołanie filmu i zrobienie odbitek zleciliśmy specjalistom. Sama nie posiadam umiejętności, ani sprzętu (Tato pozbył się wszystkiego wieki temu).
Już zostałam wyczerpująco poinstruowana co zmienić i poprawić, więc w nadchodzący weekend spróbuję jeszcze raz. A potem pewnie jeszcze parę razy, ale nie wiem jeszcze czy aż do skutku.
Powyższe zdjęcie określamy mianem "klimatyczne" (piękne słowo by pochwalić zdjęcie, którego nie za bardzo jest za co innego chwalić:).

Udostępnij post:

1 komentarze:

Dziękuję za pozostawiony ślad!

Copyright 2014 Gęsiego.
Designed by OddThemes