Powidła!

Mogę śmiało stwierdzić, że macierzyński mi służy. A przynajmniej sprzyja próbowaniu nowych rzeczy. Tej jesieni po raz pierwszy w życiu przygotowywałam powidła (a raczej nadal je taśmowo produkuję). Zaczęłam od czytania przepisów, ale ostatecznie zrobiłam je po swojemu. I chyba z sukcesem, bo nie wszystkie udało mi się schować na przygotowaną półkę.

Moja córka najmłodsza nie je oczywiście powideł (dopiero zaczyna swoją przygodę z innymi smakami niż mleko), starsza-niejadek - co wydaje się jeszcze bardziej oczywiste - ani myśli ich próbować. A co do mojego męża... Dokładnie w ten dzień, gdy usmażyłam pierwsze powidła, zadzwoniłam do mojej Mamy by się pochwalić. Temat zszedł na męża i jego brak zamiłowania do słodkości innych niż ptasie mleczko. Przy okazji jednej z wizyt moja Mama częstowała go świeżo upieczonym ciastem. Mój małżonek odparł, że "może później", a potem ciasta nie spróbował. Już dawno doszłyśmy do wniosku, że nie dla mojego męża słodkości domowej roboty i tego jego "może później", to sposób na grzeczną odmowę. W dniu smażenia wspomnianych pierwszych powideł, gdy mój mąż wrócił z pracy, wpadł w autentyczny zachwyt i od razu zaznaczył, że muszę zrobić więcej powideł, tak by były zapasy na zimę. Ucieszona tą otwartością męża na moje kulinarne wyczyny, spytałam, czy spróbuje jednej z nich, bo właśnie otwieram słoik. I co usłyszałam? Może później:)))
Tak więc wychodzi na to, że jestem jedyną osobą na domostwie, która będzie raczyć się domowej roboty powidłami. Może to i lepiej, bo miejsca do przechowywania nie mamy wiele, a tak wystarczy ich w sam raz dla mnie.



Przepis na powidła, który zastosowałam jest prosty i tym razem bardzo dietetyczny (w porównaniu do przepisu na lody, który można znaleźć TUTAJ). Nie smażyłam powideł całą noc (tak jak wskazują niektóre przepisy;), wybrałam opcję szybszą (max. 1,5h). Poszłam za radą bardziej doświadczonych koleżanek i powidła szykowałam ze śliwek węgierek. Jednego dnia nie miałam wyjścia, bo mój mąż pomylił się i kupił zwykłe śliwki - w ten sposób przekonałam się, że węgierka na powidła rzeczywiście jest najlepsza.


Powidła śliwkowe

Składniki

na 1 kg śliwek węgierek 2 łyżki miodu

Przygotowanie
Śliwki umyć, wypestkować i pokroić na mniejsze kawałki (każdą ćwiartkę kroiłam na 3-4 kawałki). Włożyć do garnka (najlepiej z grubym dnem) i smażyć przez godzinę na wolnym ogniu (nie ma potrzeby mieszania, ale ja nie mogłam się powstrzymać...). Po godzinie dodać miód i smażyć jeszcze przez pół godziny. Można na koniec zblendować (jeśli ktoś preferuje powidła o jednolitej masie). Przełożyć do wyparzonych słoików. Jeśli powidła są zamykane "na ciepło", to pasteryzowanie nie jest konieczne, ale nie zaszkodzi (ja pasteryzowałam, gdyż nie miałam pewności, czy użyte przeze mnie słoiki będą dobrze "trzymały").
Z kilograma śliwek wyjdą mniej więcej dwa średniej wielkości słoiki (ok. 200 ml każdy).


Powidła śliwkowe z figami

Składniki

na 1 kg śliwek węgierek 2 łyżki miodu i 2-4 fig 
(czym więcej fig tym smak bardziej figowy)

Przygotowanie
Przygotowanie takie samo jak powideł śliwkowych, z tą różnicą, że po pierwszej godzinie smażenia razem z miodem należy dodać pokrojone (razem ze skórką) na małą kosteczkę uprzednio umyte figi.



Powidła śliwkowe z czekoladą (czeko-śliwka)

Składniki

na 1 kg śliwek węgierek 2 łyżki miodu i 2 rządki tabliczki gorzkiej czekolady

Przygotowanie
Przygotowanie takie samo jak powideł śliwkowych, z tą różnicą, że po półtorej godziny smażenia należy dodać czekoladę (wskazaną ilość lub więcej - w zależności od upodobań) i jeszcze parę minut smażyć aż czekolada rozpuści się. Wymieszać dokładnie by czekolada była równomiernie rozprowadzona i dopiero przełożyć do słoików.



Gotowe powidła dobrze jest opisać (kiedyś kupiłam w Scandiloft naklejki - teraz się bardzo przydały). Bardzo szybko zapomnimy, w którym słoiku są które, a po ich wyglądzie wcale nie jest tak łatwo poznać, jaki mają smak. Nie zaszkodzi też trochę ozdobić słoiki (5 minut roboty, a radości co nie miara!). 

Udostępnij post:

2 komentarze:

  1. Niektórzy jedzą oczami - ja też! Ten smakowity widok uroczych słoiczków z marszu mnie nasycił!! Jestem pewna, że to co w środku jest równie apetyczne!!! Mniam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wiem jak Ci dziękiwać za takie cudne słowa! Masz rację co do smaku powideł, jak otworzę słoik ciężko się powstrzymać by nie zjeść wszystkiego od razu:)))

      Usuń

Dziękuję za pozostawiony ślad!

Copyright 2014 Gęsiego.
Designed by OddThemes