Naleśniki


To bardzo proste danie i chyba każdy, kto je robi któryś raz z rzędu, komponuje miksturę po swojemu. Mogą być z mlekiem albo serkiem (np. ricotta). O smaku tradycyjnym (naleśnika:) albo owocowe. Z dodatkami lub bez. Najczęściej na ciepło, choć i na zimno niczego im nie brakuje.
Ja również należę do fanów naleśników, ale rzadko mam okazję je przygotować. W domu uwielbiam je tylko ja. Marysia zje jeden, czasem dwa, zawsze pod warunkiem, że będą z Nutellą. Mąż nie jest fanem słodkiego, więc najczęściej nie zje wcale, a na Anię jeszcze nie mogę liczyć.
I choć przez większość swojego życia wyznawałam zasadę, że gotować warto dla minimum dwóch osób, łamię się ostatnio częściej i pojawiła się myśl, że tylko dla siebie też warto.
Zrobienie naleśników zajmuje mniej więcej tyle czasu co przygotowanie kanapek, więc dlaczego miałoby nam się nie chcieć? Do tego wychodzą każdemu, kto mniej więcej trzyma się receptury.




Do misy miksera wsypać przesianą mąkę, cukier puder i proszek do pieczenia. Miksując na najwolniejszych obrotach dodawać kolejno pozostałe składniki zaczynając od roztrzepanego jajka i oleju roślinnego. Po wlaniu mleka i syropu klonowego dodać uprzednio obranego i zblendowanego jednego banana, zmiksować. Po skończeniu miksowania, drugiego banana pokroić na plasterki, a następnie na mniejsze części i dodać do ciasta. Powstałe ciasto na naleśniki powinno być gęste, ale nieco lejące się.

Rozgrzać patelnię posmarowaną (za pomocą ręcznika papierowego) paroma kroplami oliwy z oliwek. Nakładać na patelnię po dwie porcje ciasta (formując łyżką owalne placuszki) i smażyć po około 2 minuty po każdej stronie (osoby oswojone z gotowaniem bez problemu radzą sobie nawet i z czterema naleśnikami na patelni). Naleśniki powinny się mocno zarumienić (ale nie spalić!). Pod koniec smażenia naleśniki będą się rumieniły szybciej i czas smażenia będzie krótszy.
Gotowe naleśniki układać na głęboki talerz albo do miski i przykrywać bawełnianą ściereczką - w ten sposób naleśniki pozostaną ciepłe (nie polecam przykrywania ich folią aluminiową, gdyż skrapla się wtedy para i naleśniki stają się mokre i nieco gumowate).

Bezpośrednio przed podaniem skropić naleśniki odrobiną syropu klonowego lub ułożyć na nich inne ulubione dodatki (Nutellę, powidła itp.).

Uwagi:
Ułatwiam sobie życie i używam miksera, ale oczywiście można mieszać składniki łyżką/widelcem w misce.
Składniki można prawie dowolnie zmieniać, poniżej lista najczęściej spotykanych modyfikacji:
- używam mąki pszennej, ale może to być również mąka innego typu,
- mleko można zastąpić jogurtem naturalnym (małe opakowanie 75g) albo serkiem ricotta (również ok. 75g),
- można zrezygnować z cukru pudru (naleśniki z cukrem pudrem są mało słodkie, bez niego będą jeszcze mniej słodkie, ale skutecznie nadrabiają ten brak słodkie dodatki), 
- syrop klonowy to dodatek, który można całkowicie wyeliminować,
- olej roślinny można zastąpić rozpuszczonym masłem - 20g (przed dodaniem masła do mikstury powinno być schłodzone do temperatury pokojowej),
- kawałki bananów wyśmienicie smakują, są wyczuwalne w naleśnikach, ale można obydwa banany zblendować albo pójść w drugim kierunku i obydwa banany podzielić na drobne cząstki (a nawet pokroić na cieniutkie plasterki).

Udostępnij post:

2 komentarze:

  1. To już wiem, czym będziemy opychać się w weekend! Ja mam to szczęście, choć moja sylwetka raczej pecha ;-), że od najstarszego do najmłodszego w domu uwielbiamy słodkości :-) Dzięki za fajny przepis. I na pewno przetestuję wersję z serkiem. Ciekawe, czy mascarpone się nada? Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pewnie sprawdzi się i taki serek. Wypróbuję i dam znać:)
      Dzięki za pomysł!

      Usuń

Dziękuję za pozostawiony ślad!

Copyright 2014 Gęsiego.
Designed by OddThemes