Prowizorka

Powiada się, że prowizorka jest jednym z najtrwalszych rozwiązań. W naszym przypadku powiedzenie sprawdza się w 100%. Poprzedni wystrój mieszkania (a raczej jego brak) utrzymał się jakieś 6 lat. Po wprowadzeniu się do nowego mieszkania nie zmienialiśmy wiele, gdyż byłam wtedy w ciąży. Prawie rok temu skończył się gruntowny remont (budowlanka i część wykończenia), a my wciąż mamy parę rozwiązań tymczasowych. Całe szczęście w związku ze zbliżającą się rocznicą dostałam jakiegoś przyspieszenia i już zorganizowałam dokończenie tych paru brakujących elementów. Ale póki co, postanowiłam uwiecznić prowizorkę w naszym wydaniu. Taki "wall of shame", który dodatkowo powinien mnie zmotywować do działań (bo to ja jestem motorem, który z kolei ma wpływ na podwykonawców;). Tylko dwa zdjęcia, ale za to pokazujące prowizorkę do kwadratu (ciekawa jestem, czy jest ktoś kto ma/miał "fajniejsze" prowizoryczne rozwiązania:).

Historia samego murku jest długa. Skrócona wersja jest taka, że nie został pomalowany do końca, gdyż dowiedziałam się, że jestem w ciąży i jakoś nie chciałam wdychać farby (wprawne oko zauważy, że brakuje też listew przypodłogowych, ale to nic specjalne niezwykłego, gdyż brakuje ich w wielu pomieszczeniach - niedługo w końcu montaż!)

Fotele w takiej formie stoją w naszym przedpokoju od lat. Przerosło nas obicie wklęsłej części i zapał jakoś zdechł. Ale musimy się w końcu za to wziąć - w końcu przedpokój jest wizytówką mieszkania:) W tle widać oczywiście brak listew przypodłogowych.

Udostępnij post:

5 komentarze:

  1. I to ma być "wall of shame", no nie , żarty! Brak listew to standard, chyba nawet zaczyna mi się podobać ich brak ;) Nie będę wymieniała wszystkich moich prowizorycznych rozwiązań (byłoby się z czego pośmiać), wspomnę tylko o największym... sufit w kuchnio-jadalni; koncepcje na jego wykonanie zbieramy od lat i zmieniały się one już nie wiem ile razy, do dziś wygląda jak w stanie remontu. Jednak jest światełko w tunelu (jak co roku)... możne tym razem się uda ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie się wydawało, że to wstyd nie mieć (tak jak my) listew od roku. I że ta ścianka do połowy pomalowana to też niezła prowizorka. Fajnie przeczytać, że nie jesteśmy na takim szarym końcu:)

      Usuń
    2. Julka, my też nie mamy, i na dodatek dzieci ostatnio pomalowały nam sufit (tak, tak...), więc mamy efektowne czerwone plamy ;) Nawet nie myślę o remoncie, dopóki nie skierują działalności artystycznej na inne tory ;)

      Usuń
    3. Masz zdolne dzieci:)

      a my mamy... listwy przypodłogowe! W końcu:) od dwóch dni chodzę i rozglądam się po kątach by je podziwiać (ciekawe kiedy mi przejdzie:))).

      Usuń
    4. Ha jeszcze zatęsknisz za ich brakiem ;)

      Usuń

Dziękuję za pozostawiony ślad!

Copyright 2014 Gęsiego.
Designed by OddThemes